Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.
EN

Wizje, impresje, abstrakcje - Marta Klimasara, Szymon Bywalec, Sinfonia Varsovia / 14.10.2017

10-05-2014 11:38:46 11-05-2014 11:38:46 35 Summary of the event Description of the event Location of the event Organizer Organizer e-mail http://www.facebook.com/events/160427380695693 true DD/MM/YYYY

Włączając się w przygotowanie monumentalnego projektu pn. „100 na 100. Muzyczne dekady wolności" Orkiestra Sinfonia Varsovia zaprasza na wyjątkowy koncert.
14 października w Studiu Koncertowym Polskiego Radia w Warszawie muzycy pod batutą Szymona Bywalca wykonają dzieła Zygmunta Krauzego i Marty Ptaszyńskiej, a rejestracja koncertu stanie się częścią jubileuszowego wydawnictwa płytowego, na które złoży się 100 wybitnych dzieł polskiej literatury muzycznej. Projekt realizowany jest przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach obchodów 100-lecia niepodległości.

Myślą przewodnią koncertu będą związki muzyki i malarstwa oraz różne sposoby ukazania relacji tych dwóch dziedzin sztuki. Zabrzmi Utwór na orkiestrę nr 1 Zygmunta Krauzego oraz Koncert na marimbę i orkiestrę Marty Ptaszyńskiej, w którym solistką będzie znakomita perkusistka, Marta Klimasara. Koncert dopełni IV Symfonia Roberta Schumanna, w intrygujący sposób kontrastując swoją naturalną ilustracyjnością z programowymi inspiracjami malarskimi, obecnymi w muzyce współczesnej.

Zygmunt Krauze jest postacią szczególną na polskiej scenie muzycznej. Jak sam mówił, decyzję o tym, by zostać kompozytorem podjął pod wpływem malarstwa unistycznego Władysława Strzemińskiego. Krauze przyznaje, że z jego jednolitych, pozbawionych kontrastów płócien nauczył się więcej niż w ciągu całych studiów muzycznych, również pod kierunkiem słynnej Nadii Boulanger. To, jak głęboko jego muzyka odpowiada postulatom Strzemińskiego widać po tym, że dzieła obydwu twórców możemy opisać przy użyciu tych samych sformułowań. Jest to sztuka pełna organicznego spokoju, kontrast został zastąpiony jednolitą formą, w której każdy detal ma takie samo znacznie. Wszystko, co tworzy ten utwór poznajemy już w pierwszych sekundach. Później liczy się już tylko sposób, w jaki nasza wyobraźnia przetworzy leniwie płynące płaszczyzny dźwiękowe na indywidualne doświadczenie artystyczne. Utwór na orkiestrę nr 1  jest próbą przełożenia tej wizji muzyki unistycznej na tradycyjne warunki koncertowe.

W Koncercie na marimbę i orkiestrę Marty Ptaszyńskiej inspiracje malarskie przybrały nieco inną postać. Kompozytorka sięga do dzieł surrealistów a każda z trzech części koncertu jest impresją na temat innego obrazu, wskazanego z tytułu. Pierwsza część to aluzja do obrazu Echo strachu Yves’a Tanguy, druga nawiązuje do dzieła Oko ciszy Maxa Ernsta a trzecia do Drzew ciernistych Grahama Sutherlanda. Ciekawym tropem podczas słuchania tej muzyki jest świadomość zdolności Marty Ptaszyńskiej do synestezji, czyli „słyszenia kolorów” i „widzenia dźwięków”. Jest to muzyka wyjątkowo barwna, nasycona harmonicznie i oddziałująca na różne zmysły. Oryginalny sposób połączenia tradycyjnych form z indywidualnym stylem kompozytorskim i bogactwem odniesień pozamuzycznych zaowocował powstaniem utworu, o którym Barbara Smoleńska-Zielińska powiedziała, że „Jest jednym z tych dzieł, które stanowią o sukcesie polskiej muzyki współczesnej w świecie”.

W zestawieniu z dwoma współczesnymi dziełami IV Symfonia d-moll op.120 Roberta Schumanna wydaje się być co najmniej nieoczywistym wyborem repertuarowym. Kompozytorzy XIX wieku często okraszali swoje utwory programami lub opisami scen, które próbowali odmalować w swojej muzyce, a dzieła malarskie szczególnie często stanowiły natchnienie dla ich wyobraźni. Uwzględniając zatem bardzo istotne, zarówno dla Krauzego jak i Ptaszyńskiej, inspiracje malarskie, obecność romantycznej symfonii w programie koncertu staje się nieco bardziej zrozumiała. Mimo wszelkich różnic estetycznych i technicznych może się więc okazać, że obrazy, malowane przez muzykę współczesną i romantyczne symfonie oddziałują na nas z taką samą siłą.