12.02
czwartek / 19:00
2026
12.02.2026
czwartek / 19:00

Uczta mistrzów

Audytorium Muzeum Historii Polski, Cytadela Warszawska
Koncert orkiestrowyPoza siedzibą

Ceny biletów:
Parter – 80 zł (normalny) / 60 zł (ulgowy)
Balkon – 60 zł (normalny) / 40 zł (ulgowy)

Wejście/wyjście z Cytadeli w dniu koncertu tylko przez:
– Bramę Żoliborską, ul. Dymińska 13 – wejście dogodne dla osób z niepełnosprawnością ruchową;
– Bramę Wiślaną, na Wybrzeże Gdańskie (ul. Gwardii 1).

Wykonawcy

Jan Wachowski fortepian
Sinfonia Varsovia
Jong-Jie Yin dyrygent

Program [90']

Wolfgang Amadeus Mozart Uwertura do opery Don Giovanni
Ludwig van Beethoven IV Koncert fortepianowy G-dur op. 58 [34’]
I. Allegro moderato (cadenza: Jan Wachowski)
II. Andante con moto
III. Rondo: Vivace (cadenza: Jan Wachowski)
 
przerwa
 
Joseph Haydn Symfonia Es-dur Hob.I:103
I. Adagio – Allegro con spirito
II. Andante piu tosto allegretto
III. Menuet
IV. Allegro con spirito

Opis programu

Uczta mistrzów

Choć trzej klasycy wiedeńscy bywają traktowani jako kolejne, oddzielne etapy w sztafecie pokoleń, to największe triumfy tych kompozytorów wcale nie układają się według porządku roczników. Wszyscy poznali się zapewne w latach 80. XVIII wieku. Najstarszy Haydn – pieszczotliwie nazywany „Papą” – znany był już wówczas całej Europie za sprawą krążących odpisów i nieautoryzowanych druków swoich błyskotliwych symfonii. Lgnęli do niego młodsi kompozytorzy, widzący w nim swojego mentora. Gdy spotkali się z Mozartem, ten – mimo młodego wieku – był już dojrzałym artystą, twórcą dobrze przyjętych oper, koncertów fortepianowych i symfonii.

Beethoven natomiast przybył do cesarskiej stolicy w 1787 jako szesnastolatek, szukający dla siebie nauczyciela kompozytorskiego fachu. Zapewne wtedy poznał Mozarta, który właśnie kreślił pierwsze szkice Don Giovanniego – swojej „opery nad operami”. Beethoven miał urzec go sprawną, umiejętną improwizacją i wziąć u niego kilka lekcji kompozycji. Co znamienne, w dokumentach z tamtego czasu nie przetrwała żadna wzmianka o tym spotkaniu, a wiedzę o nim przekazały nam anegdoty późniejszych, nie zawsze wiarygodnych biografów. Słowa przypisane Mozartowi – „nie traćcie z oczu tego chłopca, któregoś dnia zadziwi on świat” – należy włożyć między bajki. Beethoven nie pozostał w mieście zbyt długo, rychło do rodzinnego Bonn odwołała go wieść o złym stanie zdrowia matki. Gdy kilka lat później powrócił do Wiednia, by podjąć naukę u Haydna, Mozart już nie żył.

Wolfgang Amadeus Mozart – Uwertura do opery Don Giovanni K.527

Don Giovanni powstał na zamówienie włoskiej trupy teatralnej, która ledwo co wystawiła dobrze przyjęte Wesele Figara. Temat zaproponował sam librecista, Lorenzo da Ponte, eksksiądz, poeta na służbie jego cesarskiej mości i prywatnie przyjaciel znanego donżuana Giacoma Casanovy. Dzieło przedstawia historię ukarania tytułowego rozpustnika, łącząc moralizatorski ton ze sporym ładunkiem humoru. W swoim prywatnym katalogu Mozart odnotowuje kompozycję jako opera buffa, nie oszukując nawet siebie, że to wszystko jest na serio.

Praska premiera dzieła, w oczekiwaniu na oddanie rękopisu przez Mozarta, zostaje odłożona dwukrotnie. Kompozytor – jak to zwykle ma miejsce – zostawia napisanie uwertury na sam koniec, na dzień przed terminem spektaklu. Mozart po raz pierwszy w swojej twórczości nawiązuje w uwerturze wprost do materiału muzycznego opery. Już początkowe dźwięki wolnego wstępu zapowiadają tragiczny koniec, który spotka nieskruszonego tytułowego antybohatera z rąk sił nadprzyrodzonych. Uwertura wykonana na koncercie jako samodzielne dzieło zdaje się urywać w pół słowa. Jest tak, ponieważ Mozart zamierzył ją nie jako odrębny utwór, ale integralną część pierwszej sceny opery, bezpośrednio wiążąc muzykę z następującą po niej akcją dramatyczną.

Ludwig van Beethoven – IV Koncert fortepianowy G-dur op. 58

Ostentacyjna pruderia nie pozwalała Beethovenowi uznać tematu Don Giovanniego za zasługujący na umuzycznienie. Kompozytor jednak skrzętnie studiował tamtejsze ansamble, chcąc naśladować ich rysunek w swoim cnotliwym Fideliu. Chłodne przyjęcie tej opery przez publiczność sprawiło, że Beethoven ponownie rzucił się w wir muzyki instrumentalnej. Jak wiele dzieł Beethovena, tak też powstały niebawem Czwarty uznaje się za przełomowy dla historii gatunku. Nietypowo utwór rozpoczyna się od solo fortepianu, cicho wybijającego akordy w prostym rytmie, który rozwinie się w motywiczną osnowę całej części. Kompozytor nie szczędzi tu odważnych modulacji i dysonansowych harmonii, a wirtuozeria pianisty równoważy się z symfonicznym wręcz kształtowaniem opowieści, w której orkiestra i solista są równorzędnymi partnerami. Część druga redukuje obsadę do samych smyczków, których nieubłagany, kulejący marsz kontrastuje z liryczną melodią fortepianu. Finałowe rondo, odmiennie niż w pozostałych koncertach kompozytora, rozpoczyna orkiestrowe tutti – zespół gra jednak w „złej” tonacji, co prędko zostaje żartobliwie skorygowane przez nagłe wejście fortepianu.

Beethoven już od publikacji Triów fortepianowych op. 1 z 1795 z najwyższą premedytacją tworzył muzykę trudną dla swoich słuchaczy. Haydn komentował to z dezaprobatą, wieszcząc, że utwory ucznia „nie zostaną łaskawie przyjęte przez publiczność”. Stary mistrz, wyniszczony szybko postępującą demencją, nie usłyszał najprawdopodobniej IV Koncertu fortepianowego. Publiczne wykonanie utworu miało miejsce na koncercie benefisowym 22 grudnia 1808, poświęconym w całości prezentacji dzieł Beethovena. Dyrygował i grał na fortepianie sam kompozytor. Po raz pierwszy zabrzmiały wówczas także m.in. jego symfonie Piąta i Szósta oraz Fantazja chorałowa. Dojmujący zimowy ziąb i słabe przygotowanie orkiestry, złożonej z muzyków dosztukowanych z różnych składów (a przy tym niechętnych dyrygentowi) przyniosły zamiast olśnienia wiedeńskiej publiczności spektakularne fiasko. Był to notabene ostatni występ Beethovena jako solisty.

Joseph Haydn – Symfonia Es-dur Z werblem na kotłach Hob.I:103

Haydn jest całkiem spektakularnym przykładem awansu społecznego. W 1779 jako kapelmistrz dworskiej orkiestry z węgierskiej prowincji skutecznie renegocjował warunki swojej służby. Mógł odtąd komponować także na zewnętrzne zamówienie, zarabiając pieniądze za wykonania i wydania swoich dzieł. Dzięki nieodzownej umiejętności twardej negocjacji i pomysłowym zabiegom (o często wątpliwej legalności) ten syn kołodzieja umierał w dostatku, zebrawszy sporą fortunę. Najbardziej lukratywnymi okazały się jego triumfy podczas dwóch podróży do Londynu z lat 1791–92 i 1794–95. Przedostatnia spośród powstałych wtedy dwunastu tzw. symfonii londyńskich była jednocześnie przedostatnią w katalogu ponad stu symfonii kompozytora. Przezwana została przez Anglików Drumroll od rozpoczynającego utwór tremola – czyli werbla – kotłów.

Ta intrada, jak ją określił sam kompozytor, przykuć miała uwagę oczekującej na rozpoczęcie wykonania (i zapewne bezceremonialnie głośnej) publiczności. W innym wypadku następujący dalej temat piano – prowadzony przez niskie instrumenty w unisonie – mógłby pozostać niezauważony. Haydn od początku do samego końca utworu gra silnymi kontrastami. Po poważnym chorale nawiązującym do melodii średniowiecznej sekwencji Dies irae (Dzień gniewu), przywołującej obraz Sądu Ostatecznego, następuje nieco zbyt gorączkowy, radosny ländler, w dalszym swoim przebiegu gubiący nerwowo kroki. Na drugą część andante składa się cykl podwójnych wariacji, w którym naprzemiennie opracowywane są dwa tematy o pokrewnym rysunku i wyraźnie ludowym charakterze: pierwszy w posępnym marszowym moll, drugi – w pogodnym i rozbujanym dur. W kolejnej części jodłujący, niezbyt dostojny menuet spotyka się ze statycznym, kroczącym triem. Żywiołowe finałowe allegro otwiera nobliwy sygnał rogów. W tej części Haydn aż kipi od pomysłów. Prosty motyw rytmiczny czterech pierwszych dźwięków głównego tematu staje się dla niego podstawową komórką melodyczną, którą z wielką zręcznością wykorzystuje do kolejnych, kreatywnych transformacji.

Haydn należał do grona tych mistrzów, którzy nie tylko otwarcie cenią i promują swoich uczniów, ale także czerpią od nich inspirację dla swojej twórczości. Pomysłowa instrumentacja finału tej symfonii zdradza wpływ, jaki miały na wiekowego maestro trzy ostatnie symfonie Mozarta. Od młodszych kolegów nauczył się także jeszcze jednego: potrzeby artystycznej niezależności. Zapewniona sobie w Anglii stabilność finansowa pozwoliła mu komponować na własnych zasadach. Chcąc wyrazić wznioślejsze idee, zwrócił swoją uwagę ku monumentalnym oratoriom Stworzenie świata i Pory roku, które długo i drobiazgowo cyzelował. Mimo nalegań krajanów nie napisał już żadnej nowej symfonii.

– Jakub Strużyński

 

Dostępność wydarzenia

Miejsce: Audytorium Muzeum Polski

Adres: Audytorium Muzeum Historii Polski, ul. Gwardii 1, Warszawa
Dojazd:

Wejścia na Cytadelę dla pieszych:
Brama Żoliborska, ul. Dymińska 13 – wejście dogodne dla osób z niepełnosprawnością ruchową;
Brama Wiślana, wejście od Wybrzeża Gdyńskiego.

Wyjście z terenu Cytadeli po koncercie tylko przez:
Brama Żoliborska, ul. Dymińska 13 – wejście dogodne dla osób z niepełnosprawnością ruchową;
Brama Wiślana, na Wybrzeże Gdańskie (ul. Gwardii 1).

Najbliższe przystanki komunikacji miejskiej:

– przystanek Warszawa Gdańska lub Gen. Zajączka (ok. 1000m)  – dojazd metrem, autobusem, tramwajem (wejście przez Bramę Żoliborską);

Parking: Wjazd samochodem jest możliwy przez Bramę Wiślaną od strony Wybrzeża Gdyńskiego z bocznego pasa w kierunku Centrum. Należy zjechać z Wisłostrady przed skrzyżowaniem z ul. Krasińskiego. Jadąc ul. Krasińskiego należy wybrać prawy pas, kierunek Śródmieście/Mokotów/Ursynów. Wjazd znajduje się bezpośrednio za parkiem Fosa i ul. Stawki. 

Parking dla samochodów osobowych znajduje się na poziomie -1 i -2. Miejsca parkingowe po lewej stronie są najbliżej wejść do budynku Muzeum. Na każdym z poziomów, bezpośrednio przy wejściach do Muzeum są wyznaczone miejsca parkingowe dla osób z niepełnosprawnościami. Parking jest płatny. Do kasy i wejścia do audytorium dojdziesz schodami lub windą. Kieruj się na poziom 0.

Wejście główne:

Wejście do Muzeum Historii Polski znajduje się od strony Placu Gwardii. Drzwi wejściowe otwierają się automatycznie. W wejściu nie ma progów, osoby na wózku mogą wjechać bez przeszkód. Przestrzeń manewrowa przed wejściem ma ponad 2 metry.

W Muzeum nie ma progów, przestrzenie komunikacyjne są szerokie, bez barier architektonicznych. Komunikację pomiędzy piętrami zapewniają schody i windy.

Osoby z niepełnosprawnością ruchu

Dostępne są wybrane miejsca, rezerwację prowadzi Sinfonia Varsovia (do 7 dni przed wydarzeniem):  tel. (+48) 22 582 70 89 lub bilety@sinfoniavarsovia.org

Osoby z niepełnosprawnością słuchu

Pętla indukcyjna nie jest dostępna podczas wydarzenia.

Osoby z niepełnosprawnością wzroku

Możemy zapewnić asystę podczas wydarzenia (np. odebranie z najbliższego przystanku). Prosimy o kontakt najpóźniej 2 dni przed wydarzeniem: olga.curzydlo@sinfoniavarsovia.org lub 885 556 433

Kontakt: Jeśli masz pytania o dostępność wydarzenia – zachęcamy do kontaktu z koordynatorką dostępności: Olga Curzydło, mail: olga.curzydlo@sinfoniavarsovia.org tel./SMS 885 556 433