Dorota Szczepańska sopran
Rafał Tomkiewicz kontratenor
Sinfonia Varsovia
Andrea De Carlo dyrygent
Takashi Yoshimatsu and birds are still… (a ptaki zatrzymały się… / 鳥は静かに…) na orkiestrę smyczkową op. 72 (1998) [8′]
Ralph Vaughan Williams Fantazja na temat Thomasa Tallisa na dwie orkiestry smyczkowe (1910, rew. 1919) [15’]
Giovanni Battista Pergolesi Stabat mater na sopran, alt, orkiestrę smyczkową i basso continuo P.77 (1736) [39′]
I. Stabat mater dolorosa (duet): Grave
II. Cujus animam gementem (sopran): Andante amoroso
III. O quam tristis et afflicta (duet): Larghetto
IV. Quae moerebat et dolebat (alt): Allegro
V. Quis est homo qui non fleret – Pro peccatis suae gentis (duet): Largo – Allegro
VI. Vidit suum dulcem natum (sopran): Tempo giusto
VII. Eja mater fons amoris (alt): Andantino
VIII. Fac, ut ardeat cor meum (duet): Fuga. Allegro
IX. Sancta mater, istud agas (duet): A tempo giusto
X. Fac ut portem Christi mortem (alt): Largo
XI. Inflammatus et accensus (duet): Allegro
XII. Quando corpus morietur – Amen (duet): Largo assai – Presto assai
Pod koniec lat 70. XX wieku zmarł w niewoli Noki, którego uważano za ostatniego żyjącego ibisa czubatego. Ten najbardziej japoński z ptaków (Nipponia nippon) stanowił symbol całego kraju, którego flaga zdaje się naśladować charakterystyczne białe upierzenie oraz wyraziście czerwoną głowę. Jego wielka ufność wobec ludzi doprowadziła cały gatunek na skraj wymarcia. Śpiew żałobny dla ibisa czubatego (Threnody to Toki) z 1980 Yoshimatsu uznaje za swój kompozytorski debiut. Od tamtej pory fascynacja ptakami go nie opuszcza – nie ma roku, w którym nie napisałby utworu im poświęconego. Odnajduje w nich piękno porzucone przez współczesną mu muzykę i deklaruje siebie propagatorem „nowego liryzmu”.
Utwór and birds are still… jest pokrewny Trenodii w swoim emocjonalnym wyrazie. Ta krótka elegia na smyczki przywołuje obraz ptaków zebranych wokół zmarłego przyjaciela. Zgrzytają tu w uszach dysonanse: tak wynikłe z nałożenia się opóźnień linii melodycznych poszczególnych instrumentów, jak i z polirytmii – nawarstwienia się sekwencji o różnych rytmicznych podstawach, rwanych na przestrzeni utworu na jeszcze krótsze motywy. Yoshimatsu nadaje ptakom podmiotowość i uczucia pokrewne ludzkim, co jest niewątpliwie bliskie franciszkańskiej wrażliwości, która wynosi na piedestał szacunek dla natury i poczucie braterstwa ze światem.
***
Nagła śmierć Pergolesiego w wieku 26 lat miała kluczowy wpływ na powstanie romantycznej legendy kompozytora jako niedocenionego za życia geniusza. Tworzył przez zaledwie sześć lat, jednak zdążył w tym czasie odcisnąć wyraźne piętno na historii muzyki. Jego Służąca panią – półgodzinne żartobliwe operowe intermezzo, przeznaczone do wykonania „dla wytchnienia” w przerwie między poważniejszymi dziełami – stało się w latach 50. XVIII wieku zarzewiem wielkiego sporu o przyszłość dramatu muzycznego. Rousseau, sam jeszcze wiążący swoją przyszłość z muzyką jako kompozytor, obwołał wówczas Pergolesiego „pierwszorzędnym kompozytorem swoich, jak i naszych czasów”, a pierwszą część Stabat mater określił mianem „najdoskonalszego i najbardziej wzruszającego tworu, jaki kiedykolwiek wyszedł spod pióra muzyka”. Zwolennicy nowego stylu nazywanego w oświeceniowej Europie galant stawiali utwory Pergolesiego za wzór zarówno muzyki świeckiej, jak i religijnej.
Podobnie jak Requiem Mozarta, Stabat mater jest łabędzim śpiewem Pergolesiego, jego ostatnim i największym arcydziełem. Po chłodno przyjętej w Rzymie operze Olimpiada, kompozytor z końcem 1735 udał się do franciszkańskiego zakonu w Pozzuoli pod Neapolem, by w ustroniu słynącym z dobrego powietrza wyleczyć się z męczącej go choroby płuc. Miała to też być okazja do dokończenia zaległych zamówień. Możne neapolitańskie Arcybractwo Kawalerów Bolesnej Dziewicy od wielu lat w wielkopostne piątki prezentowało w Kościele św. Ludwika przy Pałacu Królewskim muzyczne Stabat mater, poświęcone cierpieniu Maryi w dniu ukrzyżowania jej syna, Jezusa. Dotychczasowe opracowanie Alessandra Scarlattiego sprzed dekady już się nieco „przejadło”, dlatego konfratrzy zwrócili się do Pergolesiego z prośbą o odświeżenie tekstu i skomponowanie utworu w nowszym stylu.
Stabat mater jest znakomitym przykładem wierszowanej średniowiecznej poezji konfesyjnej o wyraźnie sentymentalnym wydźwięku. Jego powstanie datuje się na XIII wiek, a autor najpewniej wywodził się z kręgów franciszkańskich. Wiersz dzieli się wyraźnie na trzy części: opis przeżyć cierpiącej Maryi na Golgocie, prośbę skierowaną do niej o udział w jej bólu, a na koniec wezwanie do samego Chrystusa, by pokutnik mógł się z nim połączyć po śmierci.
Wersja Pergolesiego opiera się na wzorze Scarlattiego – do obsady sopranu i kontraltu, dwojga skrzypiec i basso continuo (organów) dodaje jedynie altówkę. Pergolesi podchodzi do tekstu dość swobodnie, łącząc uczony styl kościelny z operowymi wstawkami, mieszając dojmujący lament z pogodnymi, wesołymi wręcz ustępami. Szokowało to współczesnych odbiorców. Rówieśnik Pergolesiego, szacowny Padre Martini, komentował z niesmakiem: „dlaczegóżby muzyka stworzona, by wyrażać zabawne i głupawe uczucia – taka jak napisana do La serva padrona – mogła odpowiadać wyrażaniu pobożnych, świątobliwych i pokutnych emocji?”. Zarzucano Pergolesiemu nieznajomość łaciny, wytykano, że akcent rytmiczny muzyki nie zawsze współgra z akcentowanymi sylabami tekstu.
Pergolesi nie zdążył doświadczyć sławy i triumfu, zmarł 17 marca 1736. Prawie natychmiast Stabat mater powszechnie zaczęto uznawać za arcydzieło. Kopiowano je w całej Europie, wykonywano w Londynie i Paryżu, stamtąd też pochodzą pierwsze druki utworu (z 1749 i 1753). Już w okolicach 1745 Bach zaaranżował muzykę kantaty w swoim motecie Tilge, Höchster, meine Sünden (Panie, oczyść mnie z moich grzechów), rozszerzając obsadę utworu i podkładając niemiecką parafrazę biblijnego Psalmu 51.
Ponadczasowy urok utworu Pergolesiego bierze się z uniwersalizmu jego języka muzycznego. Stawia na proste środki, wysuwając na pierwszy plan melodię. Maryja według kanonicznych przekazów podczas męki i ukrzyżowania Jezusa w milczeniu akceptuje ostateczne poświęcenie syna. Wierzy w jego posłannictwo, zgadza się na nie. Pergolesi uzewnętrznia jej uczucia, sugestywnie naśladując w muzyce szloch, łkanie, krzykliwe zawodzenie. Współuczestniczymy w jej cierpieniu, nie możemy pozostać jego obojętnymi obserwatorami.
***
Wartości wpisane w nauczanie św. Franciszka – pochwała ubóstwa i szacunek dla bożego stworzenia – były tym, co popchnęło do badania natury jednego z kluczowych dla zachodniej nauki propagatorów empiryzmu. Kim dla dominikanów był Tomasz z Akwinu, tym Roger Bacon dla naśladowców Franciszka z Asyżu. To znakomity przykład tego, że głęboka wiara może wspaniale współgrać z racjonalizmem i scjentystyczną ostrożnością. Podobnie twórczość Ralpha Vaughana Williamsa jest znakomitym dowodem na to, że także zagorzali agnostycy mogą cechować się głęboką duchowością i tworzyć tak wielce pokrzepiającą w wierze muzykę religijną. Jego Fantazja czerpie swój temat z chorału na kanwie Psalmu 2 Why fum’th in sight (Dlaczego [narody] się buntują) z Psałterza Arcybiskupa Parkera z 1567. Vaughan Williams poznał tę muzykę jako redaktor muzyczny Kancjonału Angielskiego z 1906. Dla anglikańskiej liturgii psalm ten opracował Thomas Tallis, kompozytor cieszący się tak wysokim uznaniem, że – mimo piastowanych wysokich funkcji przy dworze tak rygorystycznie antykatolickich Tudorów – nie zmuszono go do wyrzeczenia się przynależności do kościoła rzymskiego.
Fantazja jest utworem kluczowym dla drogi kompozytorskiej Vaughana Williamsa – momentem zwrotu stylistycznego, który miał mu przynieść czołowe miejsce wśród sprawców odrodzenia muzyki angielskiej w XX wieku. Prawie czterdziestoletni artysta ukończył właśnie krótkie studia pod kierunkiem Ravela w Paryżu, gdzie zafascynował się impresjonistyczną harmonią, swobodnie korzystającą z barwnych efektów brzmieniowych i dawnych skal muzycznych.
Vaughan Williams w Fantazji korzysta z prostych, ale równie efektownych, co u Pergolesiego, środków. Dzieli zespół na trzy grupy: główną orkiestrę, solistów zajmujących jej pierwsze pulpity oraz odległy chór drugiej, mniejszej orkiestry. Ta przestrzenność sprawia, że w świątynnym pogłosie zdają się wręcz wybrzmiewać organy. Na jaką wyżynę duchową wzniósł się ten ateista, który przekroczył w swym dziele własny agnostycyzm wobec wszelkiej eschatologii!
***
Przeprowadzone na początku lat 80. prace poszukiwawcze odkryły dzikie stanowiska ibisów czubatych w kontynentalnych Chinach. Dało to nadzieję na przywrócenie należnego im w ekosystemie miejsca, a nam – na wyjście z żałoby. Jeszcze przez dwie dekady liczba obserwowanych osobników wynosiła kilkanaście sztuk. Dzięki zaangażowaniu naukowców udało się częściowo odtworzyć populację, która obecnie liczy kilka tysięcy okazów. Mimo starań reprodukcji gatunku w samej Japonii, obecnie wszystkie żyjące ibisy pochodzą z chińskich hodowli.
– Jakub Strużyński
Jacopone da Todi (?), Stabat mater dolorosa (sekwencja łacińska, XIII w.)
Wersja uwspółcześniona
| I. | Stabat mater dolorosa, iuxta crucem lacrimosa, dum pendebat filius. |
Stała matka bolejąca Pod krzyżem we łzach tonąca, Gdy na krzyżu syn jej wisiał. |
| II. | Cuius animam gementem, contristatam et dolentem, pertransivit gladius. |
Której duszę tak strapioną I w żalu nieutuloną Miecz, ach! srogi miecz przenikał. |
| III. | O quam tristis et afflicta fuit illa benedicta mater unigeniti! |
O! jak bardzo zasmucona Była ta błogosławiona, Matka jednorodzonego. |
| IV. | Quae maerebat et dolebat, et tremebat, dum videbat nati poenas incliti. |
O! jak drżała i cierpiała Czuła matka, gdy widziała Mękę Boga – syna swego. |
| V. | Quis est homo, qui non fleret, Christi matrem si videret in tanto supplicio? Quis non posset contristari piam matrem contemplari dolentem cum filio? Pro peccatis suae gentis, vidit Iesum in tormentis, et flagellis subditum. |
Któryż z ludzi łez nie leje, Patrząc na to, jak boleje Chrystusa matka rodzona? Czyjeż serce się nie skruszy Widząc matkę na katuszy, Jak w synu wespół męczona? Za grzechy swojego ludu, Widzi go, wśród męki trudu I na bicze wydanego. |
| VI. | Vidit suum dulcem natum morientem, desolatum, dum emisit spiritum. |
Widzi jak syn jej rodzony Kona, zewsząd opuszczony, Gdy oddaje ducha swego. |
| VII. | Eia mater, fons amoris, me sentire vim doloris fac, ut tecum lugeam. |
O matko! źródło miłości! Daj mi cząstkę twej żałości, Bym zapłakał z tobą, droga! |
| VIII. | Fac ut ardeat cor meum, in amando Christum Deum, ut sibi complaceam. |
Spraw, niech serce me zapłonie I w miłości niech zatonie, Twego syna, mego Boga! |
| IX. | Sancta mater, istud agas, crucifixi fige plagas cordi meo valide. Tui nati vulnerati, tam dignati pro me pati, poenas mecum divide. Fac me vere tecum flere, crucifixo condolere, donec ego vixero. Iuxta crucem tecum stare, te libenter sociare in planctu desidero. Virgo virginum praeclara, mihi iam non sis amara, fac me tecum plangere. |
Święta matko, spraw to, proszę, Niech Jezusa rany noszę W sercu moim, ach, głęboko! Twego syna zranionego I tak za mnie cierpiącego Mękę, postaw mi na oko. Spraw, niech zawsze płaczę z tobą, Twoją przeniknion żałobą, Nad twoim ukrzyżowanym. Z tobą niech pod krzyżem stoję, Z twymi zawsze niech łzy moje Płyną, nad twym ukochanym. Święta panno nad pannami Pociesz się moimi łzami: Spraw, bym z tobą rzewnie płakał. |
| X. | Fac ut portem Christi mortem, passionis fac consortem, et plagas recolere. Fac me plagis vulnerari, cruce hac inebriari ob amorem filii. |
Spraw, bym śmierć Chrystusa nosił, Bym się w mękę jego wprosił, Na rany jego pamiętał! Niech mnie zranią jego rany, Niechaj w krzyżu zakochany Męką się jego upoję. |
| XI. | Inflammatus et accensus per te, virgo, sim defensus in die iudicii. Fac me cruce custodiri morte Christi praemuniri, confoveri gratia. |
Bym nie popadł w ogień wieczny, A w dzień sądu stał bezpieczny Niech przy tobie matko stoję. O Jezu! w śmierci godzinę Daj mi przez matki przyczynę Osiągnąć zwycięstwa wieniec. |
| XII. | Quando corpus morietur, fac ut animae donetur paradisi gloria. Amen. |
A gdy ciało skrzepnie w grobie, Daj, by dusza już przy tobie Czuła, żeś jej oblubieniec. Amen. tłum. Seweryna Duchińska (1857) |
Miejsce: Konkatedra Matki Bożej Zwycięskiej, ul. Grochowska 365
Dojazd: najbliższe przystanki transportu publicznego to: Lubelska (ok. 50m) – linie 3, 6, 22, 26, 125, 135
Parking: W pobliżu budynku nie wyznaczono miejsc dla osób z niepełnosprawnością.
Wejście główne: do wejścia głównego prowadzi ok. 10 schodów. Rampa podjazdowa znajduje się po lewej stronie budynku, prowadzi do wejścia bocznego.
W miejscu koncertu nie jest dostępna toaleta.
Rampa podjazdowa znajduje się po lewej stronie budynku, prowadzi do wejścia bocznego.
Miejsca są nienumerowane. Zachęcamy do przyjścia z wyprzedzeniem, ponieważ ilość miejsc siedzących jest ograniczona.
Pętla indukcyjna nie jest dostępna podczas wydarzenia.
Możemy zapewnić asystę podczas wydarzenia (np. odebranie z najbliższego przystanku). Prosimy o kontakt najpóźniej na dzień przed koncertem: olga.curzydlo@sinfoniavarsovia.org lub 885 556 433
Jeśli masz pytania o dostępność wydarzenia – zachęcamy do kontaktu z koordynatorką dostępności: Olga Curzydło, mail: olga.curzydlo@sinfoniavarsovia.org tel./SMS 885 556 433