11.01
wtorek / 19:00
2022
11.01.2022
wtorek / 19:00

Koncert nadzwyczajny: Sinfonia Varsovia i Marek Janowski

Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, ul. Modzelewskiego 59, Warszawa
Koncert orkiestrowyPoza siedzibą

Prosimy o zabranie certyfikatów covidowych i okazanie ich przed koncertem.

Zarządzenie ws. sprzedaży biletów i zasad uczestnictwa w wydarzeniu.

Wykonawcy

Sinfonia Varsovia

Marek Janowski dyrygent

Program

Ludwig van Beethoven II Symfonia D-dur op. 36

Johannes Brahms II Symfonia D-dur op. 73

W 2020 roku wydane zostały nakładem wytwórni Pentatone dwa komplety symfonii Beethovena i Brahmsa, w których nagraniu pod kierownictwem Marka Janowskiego brały udział WDR Sinfonieorchester i Pittsburgh Symphony Orchestra. Maestro na potrzeby zeszłorocznego koncertu urodzinowego Sinfonii Varsovii wybrał program składający się z dwóch Czwartych symfonii Beethovena i Brahmsa, tym razem będą to Drugie symfonie tych kompozytorów.

[Beethoven]

„Już byłem gotów położyć kres swojemu życiu – jedyna rzecz, jaka mnie powstrzymywała, to moja sztuka. Naprawdę bowiem wydawało mi się niemożliwe opuścić ten świat, zanim stworzę wszystkie dzieła, które czuję, że muszę skomponować” – zwierzał się Beethoven w słynnym Testamencie Heiligenstadzkim z 6 października 1802 roku, skierowanym do dwójki swoich braci. Spędziwszy lato nad komponowaniem II Symfonii w podwiedeńskim Heiligenstadt doszedł do świadomości poważnej i trwałej utraty słuchu, „zmysłu, – pisał – który powinienem mieć przecież lepiej rozwinięty niż inni ludzie”.

Co szczególne, niewiele można znaleźć mrocznych myśli tego okresu w jasnej i pełnej dowcipu II Symfonii. Praca nad nią raczej stanowiła odskocznię dla trudnych emocji niż miejsce ich ujścia. Beethovena czekało wówczas jeszcze ćwierć wieku bogatej artystycznej drogi, a dzieła, które dały mu miano jednego z największych kompozytorów w historii, miał dopiero napisać. W II Symfonii zaczyna się wyraźnie odcinać od klasycystycznej stylistyki Haydna i Mozarta – rozmachem i gwałtownością bliższa jest III Symfonii Es-dur Eroice niż I Symfonii C-dur. Część pierwszą utworu rozpoczyna dostojny, wolny wstęp skontrastowany z radosnym Allegro. Idylliczny spokój osiągnięty w następującym po niej Larghetcie nie powróci już do końca kompozycji – Beethoven nie szczędzi żywiołowości w żartobliwym scherzu i rozgorączkowanym finale, wypełnionych przesunięciami akcentów i silnymi kontrastami dynamicznymi.

[Brahms]

Ciężar dorobku symfonicznego Beethovena był szczególnie dojmujący dla Brahmsa, który swoją I Symfonię c-moll – z szacunkiem nazwaną przez Hansa von Bülowa Dziesiątą Beethovena – pisał przez ponad dwie dekady i ukończył dopiero w wieku 43 lat. Sukces tego utworu przyniósł kompozytorowi upragnioną pewność siebie: po zmaganiach z wielką formą symfoniczną i wyzwoleniu od łatki epigona otrzymał spory zastrzyk kreatywności, który prędko przekuł w kolejne dzieło tego gatunku. Wizerunek statecznego kompozytora dopełnił niedługo także drastyczną zmianą w swojej powierzchowności, zaskakując swoich przyjaciół zapuszczoną podczas pobytu na wsi długą brodą – w powszechnej wyobraźni nieodłącznym atrybutem Brahmsa.

Rok, a nie dekady – jakby się mogło zdawać – dzieli powstanie burzliwej, namiętnej Pierwszej i pogodnej, sielskiej Drugiej. Brahms, świadomy oczekiwań publiczności, żartobliwie opisywał swoją nową kompozycję jako „nieznośnie melancholijną” i „elegijną”: „Nigdy nie napisałem nic tak żałobnego i smutnego – partytura powinna zostać wydana w czarnej obwódce” (niczym w gazetowych klepsydrach). Nie dziwi więc wielkie zaskoczenie, z jakim przyjęto prawykonanie II Symfonii przez Wiedeńskich Filharmoników pod dyrekcją Hansa Richtera 30 grudnia 1877 roku. II Symfonię zwykło się nazywać Pastoralną ze względu na jej dominująco sielski i żartobliwy charakter oraz skojarzenia z VI Symfonią F-dur Beethovena pod tym samym tytułem. „To sinfonia, a nie symfonia” – pisał Brahms szczerze w jednym z listów.

Kompozycja powstała podczas letniego wypoczynku nad jeziorem Wörthersee w austriackiej Karyntii na wiele lat zanim walory przyrodnicze tej okolicy odkrył Gustav Mahler, który w słynnej chatce nad jego brzegami napisał połowę swoich symfonii. „Ta muzyka to czyste, błękitne niebo, blask słońca i chłodne, zielone cienie. Nad Wörthersee musi być naprawdę pięknie” – skomentował wykonanie utworu przyjaciel Brahmsa Theodor Billroth. O radosnym nastroju utworu świadczą najlepiej używane często przez kompozytora w partyturze określenia: cantando – śpiewnie, tranquillo – spokojnie, łagodnie, dolce – słodko, grazioso – powabnie. Nie znaczy to, że brak w utworze Brahmsowskiej głębokiej ekspresyjności czy żywiołowości i rozmachu, czego najlepszym świadectwem jest kulminacja symfonii: triumfalne, finałowe Allegro con spirito.

Jakub Strużyński

 

Patroni medialni

  • Logo