04.12
piątek / 20:00
2020
Oddźwięki. Nowa muzyka polska
wstęp wolny
04.12.2020
piątek / 20:00

Oddźwięki. Nowa muzyka polska

Koncert orkiestrowy
wstęp wolny
Oddźwięki. Nowa muzyka polska
wstęp wolny

Koncert będzie transmitowany na kanale YouTubeFacebooku Sinfonii Varsovii

Przed koncertem odbędzie się spotkanie z artystami. Początek rozmowy o godz. 19:00.

 

Język czasu i przestrzeni.

Albert Einstein w swojej koncepcji czasoprzestrzeni złączył czas, przestrzeń i grawitację nierozerwalnym węzłem kosmicznych zależności. Splecione ze sobą, stworzyły strukturę o właściwościach, zdających się przeczyć zdrowemu rozsądkowi. Jakim cudem czas może płynąć w różnych tempach, a nawet stać w miejscu? Czy to faktycznie możliwe, żeby promienie światła były przyciągane przez grawitację tak, jak jabłko spadające z drzewa? Dla większości z nas te zjawiska pozostaną przez większość życia ukryte. Jest jednak sfera, w której czas, przestrzeń i przyciąganie tworzą namacalne, uchwytne ślady swoich tajemnych związków. Jest nią język — ten, którym mówimy; ten, który czytamy; ten, który w mig zdradza, co znajduje się w polu grawitacyjnym naszej psyche.

Niektóre języki, jak islandzki, izolowany od kontynentalnych wpływów wodami Morza Norweskiego, trwają przez stulecia w niemal nienaruszonej formie. W innych kręgach, zwłaszcza w dzisiejszej przestrzeni internetowej, czasem wystarczy rok, żeby całkowicie zmienić znaczenia wyrazów i nasycić proste słowa oddźwiękami tysięcy wydarzeń zachodzących w świecie. Czas płynie w różnych tempach również dla szczególnej formy języka —muzyki, pozwalając kompozytorom igrać z emocjami słuchaczy, bez względu na dzielące ich czas i przestrzeń.

Lewitacja i sztuczki umysłu.

Krzysztof Penderecki nie raz zaskakiwał muzyczny świat radykalnymi zmianami języka dźwiękowego. Zaliczony już za życia do panteonu największych, zyskał pewien komfort unoszenia się ponad popularnymi prądami nowej muzyki. Jego twórczość zdaje się lewitować w autonomicznej przestrzeni czasowej, okazjonalnie zazębiając się z wybranymi zdarzeniami czy ideami przeszłości — dalekiej i bliskiej.  Intermezzo z 1973 roku powstało po przeszło 10 latach od Kanonu, ostatniego spotkania kompozytora z orkiestrą smyczkową. Utwory te dzieli jednak jeszcze większa, trudna do wyrażenia w liczbach odległość języka estetycznego. Od czasu sonorystycznych poszukiwań Kanonu Penderecki, próbując zbudować na nowo swój styl muzyczny, rozpoczął podróż „w górę i w głąb”, którą kontynuował aż do końca życia. Intermezzo na 24 instrumenty smyczkowe zwróciło uwagę pierwszych słuchaczy wyjątkową emocjonalnością i precyzją ekspresji. Wkrótce stały się one jednymi z centralnych kategorii muzyki Pendereckiego, na równi z kolejnymi odsłonami rozważań na temat „natury dźwięku”.

Mówiąc o naturze dźwięku, nie sposób przejść obojętnie obok coraz to nowych właściwości zjawisk akustycznych, jakie odkrywa przed nami nauka. Artystyczne interpretacje tego, co kryje się za zasłoną poznania, od kilku dekad pozostają jednym z najbardziej fascynujących obszarów poszukiwań artystycznych. Znakomitym tego przykładem jest kompozycja binaural beats Żanety Rydzewskiej. Inspiracją dla utworu (którego premiera w 2019 roku zwieńczyła studia kompozytorskie autorki) jest fenomen dudnień różnicowych. To naturalne zjawisko, które powstaje, kiedy docierające do naszej głowy dźwięki, wpadają do prawego i lewego ucha w różnych punktach – szczytu lub zagłębienia fali dźwiękowej. Powinniśmy zatem słyszeć dwa dźwięki o minimalnie innych wysokościach. Nie dzieje się tak, ponieważ mózg nauczył się łączyć te dwie, różne częstotliwości w jeden dźwięk o uśrednionej wysokości.

Żaneta Rydzewska wspomaga zaistnienie zjawiska, instalując grające w odległości ćwierćtonu kontrabasy po obu stronach widowni. W ten sposób dźwięki o minimalnie różnych częstotliwościach sączą się osobno do lewego i prawego ucha, pobudzając mózg do projektowania kojącej iluzji. Kolejne badania dostarczają coraz więcej dowodów na to, że słuchanie dudnień różnicowych działa relaksująco na psychikę, redukując stany lękowe i wspomagając koncentrację np. u pacjentów z ADHD. Nie znaczy to, że binaural beats to utwór wyłącznie „na receptę”. To niezwykle atrakcyjny organizm brzmieniowy, w którym równomierny puls najniższych partii, niczym ruchy płyt tektonicznych, wzbija fontanny skrzących się figuracji w partiach instrumentów dętych. Satysfakcję przynosi również klasycznie rozwijająca się, łukowa forma z kulminacją w okolicach sugerowanych regułami złotej proporcji.

Między „na zawsze” a „nigdy” 

Historia pokazuje, że większość przekłamań czasu i dziejowych niesprawiedliwości wynika raczej z ludzkich spraw aniżeli praw fizyki. Bolesnym przykładem jest postać Eugeniusza Morawskiego, którego prawie cały dorobek, w tym opery, symfonie, koncerty fortepianowe czy kwartety smyczkowe należy zaliczyć do artystycznych ofiar Powstania Warszawskiego. Pamięć o nim praktycznie zniknęła na kilka dekad w wyniku osobistych konfliktów – najpierw ze stronnikami Karola Szymanowskiego, po wojnie z niechętnymi mu władzami komunistycznymi. Wśród sześciu poematów symfonicznych, jakie napisał, aż trzy oparte są na dziełach Edgara Allana Poe: Ulalume, Hop-FrogNevermore. Pierwowzorem ostatniego stał się jeden z najsłynniejszych tekstów amerykańskiego pisarza, Kruk. Poe w mistrzowski sposób potrafił kreować nastroje grozy, tajemniczości i fantastyczności, wskazując jednocześnie na ich czysto techniczne podłoże i utylitarne znaczenie, zdecydowanie przeciwstawiając się jakimkolwiek transcendentalnym interpretacjom.

Wkrótce po wybuchu popularności Kruka, Poe wydał krótki esej pt. Filozofia kompozycji, w którym z pewną przekorą dementował symboliczne znaczenia niespodziewanej wizyty mówiącego kruka w pokoju studenta, pogrążonego w żałobie po stracie ukochanej. Autor sprowadzał w nim istotę poematu wyłącznie do uwznioślającej kontemplacji piękna. Piękno jest natomiast najbardziej uderzające, kiedy łączy się ze smutkiem. Stąd prosty wniosek, że najlepszą manifestacją piękna będzie… figura martwej kobiety. Kruk jest zaś tylko pretekstem do wprowadzenia do poematu logicznie uwarunkowanego, powtarzalnego refrenu, w postaci zawołania „nevermore!”. Nie jest to żadna mistyczna przepowiednia, jak by tego chciał pogrążający się w szaleństwie kochanek, a zwykły zbieg okoliczności — ot, zbłąkany, tresowany kruk, szukający schronienia przed burzą, znał akurat to jedno słowo. Morawski zdaje się operować romantycznymi formami i idiomami w duchu podobnego obiektywizmu. W partyturze Nevermore znakomicie podąża za nastrojami literackiego pierwowzoru, zachwyca oryginalnością języka harmonicznego i wieloma spektakularnymi pomysłami instrumentacyjnymi.

Podobny imperatyw kontemplacji piękna znajdziemy w balecie Apollo i dziewczyna Ludomira Różyckiego. Tytułowych bohaterów można postrzegać jako symboliczne etykietki, , którymi opatrzone są postaci przewijające się przez karty historii.

Baletowa opowieść w sześciu scenach, z choreografią Bronisławy Niżyńskiej, rozpoczyna się w starożytnej Grecji, od zauroczenia się boskiego Apollina jedną z tancerek z orszaku Dionizosa. W kolejnych obrazach wędrujemy przez epoki, oglądając kolejne wcielenia idei „wiecznej kobiecości”. Widzimy je w postaciach mniszki ze średniowiecznego klasztoru, XVIII-wiecznej aktorki dworskiego teatru, primabaleriny wiedeńskiej opery, artystki nadmorskiej trupy kabaretowej oraz we współczesnej historii miłosnej dwójki sportowców. Muzyka subtelnie zaznacza nadejście kolejnych epok. Bardziej charakterystyczny jest napędzający akcję utworu, wszechobecny rytm walca, który symbolizuje nieprzemijający zachwyt każdego Apolla dla piękna każdej kobiety.

Od powstania Apolla i dziewczyny do skomponowania Intermezza minęło 36 lat. Równo 10 lat mniej niż dzieli utwór Pendereckiego od binaural beats Rydzewskiej. Czy więc Penderecki jest bliższy Różyckiemu niż nam, dzisiaj? Cóż, jak powiedzieliśmy na początku, czas nie płynie ani równo ani sprawiedliwie. Nie ma jednak nic równie ciekawego, niż odkrywanie jego ukrytych praw.

Szymon Maliszewski

 

 

Wykonawcy

Sinfonia Varsovia
Monika Wolińska dyrygent

 

Program [60']

Krzysztof Penderecki Intermezzo na 24 instrumenty smyczkowe
Żaneta Rydzewska binaural beats
Eugeniusz Morawski „Nevermore” poemat symfoniczny wg Edgara Allana Poe
Ludomir Różycki „Apollo i Dziewczyna” balet w 6 scenach